W kieszeni…

… no może nie zawsze w kieszeni. Mam w końcu na myśli urządzenia od 6″ po pewnie aż 14″. W każdym razie z reguły mamy je „przy sobie” (w torebce, rzeczywiście w kieszeni, w plecaczku, ewentualnie w jakiejś męskiej torbie typu szkicownik – oderwijmy się panowie od teczek na laptopy wyciągających nam ręce poniżej kolan). Microsoft zaatakował rynek smartfonami i tabletami i namawia nas do szerokiego wykorzystania tych urządzeń w naszych ludzkich sprawach. Nad niewielką ilością pamięci w smartfonach z Windows Phone nikt nie rozlewa łez. W końcu większość z nas ciągle używa smartfonu przede wszystkim do komunikacji słownej z innymi ludźmi. Nawet prezenterzy Microsoftu na konferencji w październiku bardzo się dziwili, że jeden wariat przy pomocy Nokii notował cyfrowo slajd za slajdem i każdą istotną informację  zdatną do zanotowania z Office Lens. Ale właśnie na tej konferencji wprowadzono na polski rynek szereg nowych tabletów z Windows 8.1 o rozmiarach od 7″ do 14″ ogólnie wyglądających podobnie jak poniższy egzemplarz bezpośrednio ze „stajni” Microsoftu.

 

surface

Image via microsoft.com

I w tym przypadku ilość pamięci operacyjnej, jak i tej dostępnej na twardym dysku tych komputerów już zaczyna być problemem. Bo czasy gdy naszym komputerom z Windows starczało 512 MB pamięci operacyjnej i 10 GB na partycję systemu operacyjnego dawno minęły razem z epoką Windows 98.

A Microsoft razem z Intelem twierdzą, że 16 GB, 32 GB albo 64 GB w zupełności starczą tym urządzeniom. Od jakiegoś czasu korzystam z tabletu z 64 GB i prawdę mówiąc do tej pory nie byłem zmuszony do walki o więcej miejsca na dysku SSD tego tabletu. Jednak jako czynny ciągle informatyk przygotowując komputer dla któregokolwiek z moich użytkowników nie zaryzykowałbym stworzenia pierwszej partycji dysku dla typowego użytkownika mniejszej niż 100 GB.

W tabletach jednak mamy do dyspozycji ilość pamięci na jedynym zresztą dysku zgodną z poniższą tabelką. Kolumny 32 i 64 GB pochodzą z publikacji Microsoft dotyczącej tabletów Surface ale wartości tam podane nie odbiegają zapewne za bardzo od tego co zobaczą Państwo w innych tabletach tego „rozmiaru”. Kolumna 16 GB powstała w wyniku mojego eksperymentu z tabletem o najniższych parametrach ilości pamięci dostępnym z Windows 8.1.

 

tabelkaPamięci

I tu już może się wydawać, że to dramat. Mamy w końcu na tablecie tylko Office, a gdzie kolejne potrzebne aplikacje, gdzie miejsce na dane, na muzykę, na filmy? Gdybym chciał na moim starym tablecie z 64 GB RAM mieć całą kolekcję muzyki to już by brakło tych 46 GB wolnej pamięci. W przypadku kolumny tabletu z 16 GB (wolny do użycia 1 GB RAM) to już bym musiał krzyknąć:
Co za idiota to produkuje? To się przecież do niczego nie nadaje!

No i wielu ludzi właśnie tak krzyczy. Dziennikarze na portalach wychwalających googlowe tabliczki do internetu z jeszcze mniejszym rozmiarem pamięci w szczególności. Zresztą paru takich dziennikarzy było i na konferencji Microsoft i Intela i już tam buntowali pozostałych gości.

Jaka jest prawda? Jak zwykle gdzieś po środku.

 

TenKomputer

Jak widać wyżej w ramach eksperymentu z moim tabletem 16 GB, dzięki bardzo prostym zabiegom udało mi się dojść do prawie 3 GB wolnego miejsca na partycji systemowej. I podobne zabiegi można przeprowadzić i dla tabletów o większych rozmiarach. Im większy rozmiar tym więcej sztuczek można zastosować.

Dodatkowo moje zabiegi sprawiły, że na dysk C:\ nie trafi już więcej ani jeden byte moich danych. Wszystkie moje dane i pliki z mediami będą trafiały na dysk D:\ . Dysk D:\ to karta micro SD (w moim przypadku 32 GB). Popatrzcie sami niżej – domyślne lokalizacje wszystkich danych jedynego użytkownika tabletu wylądowały na dysku D:\ .

dyskD

Wśród folderów na dysku D:\ najciekawszy to OneDrive. Zobaczmy jego właściwości:

 

OneDrive

Jak to możliwe? 118 GB zajmuje 414 MB na 32 GB RAM karty micro SD! Odpowiedź jest prosta.

W chmurze

Razem ze wszystkimi tabletami z ekranami o przekątnej do 10″ dostajemy od Microsoft – Office 365 Personal. W tej grupie tabletów są chyba bez wyjątku wszystkie tablety z 16 i 32 GB pamięci RAM. W  momencie instalacji Office na tym eksperymentalnym tablecie doszedłem do wniosku, że tak naprawdę to kupiłem tablet z dyskiem 1 TB w chmurze, a dwie licencje Office 365 do zainstalowania na dwóch komputerach to tylko bardzo ciekawy bonus tej transakcji. Bez OneDrive (pamięci w chmurze) użyteczność tabletu 16 GB byłaby bardzo wątpliwa.
Nie wiem zresztą czy wiecie, że gdyby chcieć rozszerzyć bezpłatne 30 GB OneDrive od Microsoftu otrzymywane w momencie założenia konta Microsoft, to za 1 TB trzeba by zapłacić 960 zł (za roczną subskrypcję). Razem z tabletem dostajecie to zdecydowanie taniej – pewnie większość zestawów tablet 16 GB + Office zmieści się nawet i dwa razy w tych 960 zł. A za rok przedłużenie subskrypcji będzie kosztowało tylko około 200 zł.

 

Czytelnia

Cała sztuczka OneDrive polega na tym, ze pliki mamy wyszczególnione w normalnym folderze plików, takim jak znamy od nie policzę już ilu wersji Windows wstecz. Korzystać z plików możemy w każdej chwili gdy nasz tablet połączony jest z globalną siecią. No, dla bardzo dużych plików może trochę trwać otwarcie pliku. Maksymalna wielkość pliku jaką w tej chwili możemy umieścić w chmurze to 10 GB. Gdy w danej chwili nie jesteśmy połączeni z siecią globalną nadal możemy korzystać z OneDrive – z plików które w kolumnie dostępność opisane są jako „Dostępne w trybie offline”. I to my sami decydujemy, które pliki i całe foldery OneDrive będą dla nas dostępne w trybie online , a które w trybie offline.

OneDrive w sposób naturalny jest również dostępny we wszystkich smartfonach (nie tylko z Windows Phone).

Pewnie ktoś zapyta dlaczego tylko 118 GB, a nie 1 TB.
No cóż tyle mi się udało w 48 godzin wypchnąć do chmury. Ale moja subskrypcja wygląda jak niżej

 

Subskrypcja

Łącza internetowe o przepustowości nawet wyższej niż 100 Mbitów kosztują teraz często poniżej 100 zł za miesiąc. Nawet w wersji mobilnej – odpowiedniej dla wyżej opisanych urządzeń. Możemy więc sobie pozwolić by efektywnie korzystać z takich urządzeń z pożytkiem dla wszystkich w około, niezależnie od miejsca w którym się znajdujemy. Wcale nie musimy być …

… w biurze.

Jeżeli nawet nie mamy naszych biurowych plików w chmurze, to z nowoczesnym biurem nasz tablet może połączyć się jak z chmurą i pozwolić nam na pracę w cieniu kasztanowca w przydomowym ogrodzie. Tak to nasze działanie w naturalny sposób, w jakimkolwiek miejscu byśmy nie byli, zaczyna być działaniem

w kieszeni, w chmurze i w biurze.

I jest to prawda nawet bez tłumaczenia na polski nazwy pakietu oprogramowania, którego instalacji w tych urządzeniach sobie nie odmówimy.

Myślę, że nie odmówią mi racji również użytkownicy smartfonów i tabletów z innymi systemami operacyjnymi niż Windows. Do tego wystarczy tylko użyć swojej woli i posiadanych urządzeń do  czegoś więcej niż tylko do grania i nagrywania wesołych filmików z nieświadomym udziałem kolegów.