Na tegoroczną konferencję Intel Microsoft Chanel Conference do Wrocławia jechaliśmy z wyraźnie postawionym celem: udowodnić, że tablety (nawet te zupełnie pozbawione klawiatury) doskonale nadają się do robienia notatek w trakcie najróżniejszych imprez, szkoleń, lekcji…

office-lens-windows-phone

Wracamy z całkiem nową opinią na temat aktualnych technologii do notowania! Smartfony z Windows Phone górą! Do robienia notatek najlepszy okazał się smartfon z Windows Phone, wyposażony w bezpłatny program Microsoft Office Lens. Do utworzenia spoistego dokumentu z tych notatek nie ma nic lepszego niż także bezpłatny program Microsoft OneNote, uruchomiony na dowolnym urządzeniu — od tabletu (nawet takiego z Androidem, jak ktoś bardzo nie lubi Windows) aż po dowolny notebook, komputer stacjonarny czy All-in-One). Na smartfonach oczywiście też można tworzyć dokument w Microsoft OneNote, ale w tym wypadku ekran jest nieco za mały, a OneNote Online ma jednak trochę mniej opcji niż jego pełna wersja.

Na konferencji ja robiłem zdjęcia smartfonem, a moja żona-współpracowniczka testowała różne możliwości dokumentowania na tablecie — robienie zdjęć, notowanie rysikiem z transkrypcją mowy pisanej na tekst maszynowy, używanie klawiatury ekranowej itp. Nawiasem mówiąc, transkrypcja notowania rysikiem na tekst maszynowy na tabletach z Windows idzie całkiem dobrze, dopóki nie trafimy na wyrażenie, którego nie ma w słowniku autokorekty. Wielokrotnie widziałem bezbłędną transkrypcję całego słowa, a potem nagłą zamianę na coś totalnie niespodziewanego i zupełnie niepodobnego do tego, co zostało zapisane. Ofiarą transkrypcji najczęściej padały informatyczne skrótowce i nazwy własne.

Wracając do zdjęć… Już w trakcie konferencji przypomniałem sobie, że od jakiegoś czasu mam zainstalowany na telefonie program o nazwie Office Lens i może warto zobaczyć, co da się dzięki niemu uzyskać. Uruchomiłem i … oniemiałem. Zobaczyłem bowiem, jak program sam wybiera fragment kadru do „zanotowania”. Potem wystarczyło już tylko dotknąć ekranu i gotowe — kolejne dwa zdjęcia lądowały w pamięci smartfonu. Pierwsze to pełny obraz z obiektywu, drugie — tylko wybrany fragment do zapamiętania. U mnie tak wykonane zdjęcia automatycznie zapisywane są w usłudze OneDrive, ale można dodatkowo partiami od 1 do 10 zdjęć wysyłać je do dokumentu OneNote (też na dysku w chmurze), a nawet do dokumentu Worda lub PowerPointa.

Zresztą popatrzcie sami:

Pierwsze zdjęcie — robione na zaciemnionej sali, z pierwszego rzędu, z zadartymi do góry głową i obiektywem, bez zwracania uwagi na powiększenie, kadrowanie, ostrość itp.

102914_2112_Notowaniena1 (2)

To samo zdjęcie po automatycznej konwersji przez Office Lens — w zasadzie nie różni się od wyświetlonego na ekranie slajdu PowerPointa

102914_2112_Notowaniena2 (2)

I jeszcze jeden przykład.

Oryginał:

102914_2112_Notowaniena3 (2)

Efekt działania Office Lens:

102914_2112_Notowaniena4 (2)

W tym przykładzie widać, że opcja autofokus mojej Lumii nie zadziałała perfekcyjnie.

I tak przez całą konferencję od 9:00 do 17:00 złapałem prawie wszystkie slajdy prezentacji. W przerwach strzelałem fotki nowym modelom tabletów, komputerów Intel NUC oraz urządzeń 2 w 1 (tablet lub ultrabook w zależności od ułożenia klawiatury w stosunku do ekranu). Jeszcze zanim zacząłem przelewać moje wrażenia do Worda, ktoś zaczął się ze mnie śmiać, wyobrażając sobie, ile baterii mi zjadła moja Lumia. No cóż, w funkcji telefonu służbowego (nawet z uwzględnieniem licznych telefonicznych konsultacji serwisowych) bateria wewnętrzna Lumii 920 (2000 mAh) starcza z powodzeniem na 24 godziny. Jak się chce wykorzystać więcej niż 10% jej inteligencji, trzeba się liczyć z większym zużyciem energii. Dlatego już dawno mam na wyposażeniu dodatkowy powerbank 4800 mAh.

Zestaw zdjęć oryginalnych i skonwertowanych przez Office Lens to jednak nie wszystkie efekty działania tego rewelacyjnego programu.

Moja Lumia 920 ma ustawione zapamiętywanie wszystkich wykonanych zdjęć w chmurze OneDrive. Dzięki temu zamiast 15 GB darmowej powierzchni OneDrive mam dokładnie dwa razy więcej, czyli 30 GB. Synchronizacja zdjęć z chmurą realizowana jest tylko w czasie aktywnego połączenia Wi-Fi i jednym słowem jest bezpłatna.

Office Lens jest związany z dokumentem OneNote, umieszczonym w tej samej przestrzeni OneDrive. Efekty pracy Office Lens można wysyłać do OneNote w porcjach od 1 do 10 zdjęć. Od niedawna można też dodatkowo ustawić sobie zapis zdjęć do dokumentu Worda lub PowerPointa, również umieszczonych na dysku OneDrive. Tworzenie dokumentów OneNote, Worda czy też PowerPointa odbywa się w trakcie notowania, więc jeśli w miejscu, gdzie notujemy, nie mamy zasięgu Wi-Fi, transmisja danych obciąży nasz rachunek u operatora telefonu. W moim przypadku mógłbym tak intensywnie notować na 10 konferencjach w miesiącu i jeszcze miałbym rezerwę wykupionego u operatora 1 GB limitu transmisji danych.

Konferencja to niejedyna typowa okazja do robienia notatek. Niestety nie odwiedzam aktualnie żadnych szkół, więc nie mogę sprawdzić, jak Office Lens radzi sobie z kopiowaniem tablicy suchościeralnej albo tradycyjnej tablicy zapisywanej kredą. Przyjmę zaproszenie z okolic Rybnika do ewentualnego zrobienia prób J. Na razie musi starczyć zdjęcie fotki tablicy, jakie znalazłem w Internecie. Zdjęcie robiłem z ukosa — w końcu na sali wykładowej trudno znaleźć miejsce dokładnie naprzeciw tablicy.

102914_2112_Notowaniena5

A oto notatka z Office Lens:

102914_2112_Notowaniena6 (2)

Oj, gdybym tak 40 lat temu miał taką Lumię na analizie matematycznej! Wykładowca w jednej ręce trzymał papierosa, a drugą ręką zasuwał kredą od krawędzi do krawędzi w tempie niezłej lokomotywy. Wykład był jak na tamte czasy autorski — z zapowiedzią, że takiego ujęcia tematu nie znajdziemy w żadnym podręczniku.

Ale to ciągle jeszcze nie wszystko o Office Lens.

Popatrzcie, co Office Lens może nam zaproponować w zakresie czytania drobnego druku. Oto zdjęcia zrobione bez specjalnego starania o jakość, dobre oświetlenie i takie tam wymysły artystów fotografii:

102914_2112_Notowaniena7 (2) 102914_2112_Notowaniena8 (2)102914_2112_Notowaniena9 (2)

Office Lens tak to przetworzył w „notatki”:

102914_2112_Notowaniena10 (2) 102914_2112_Notowaniena11 (2) 102914_2112_Notowaniena12 (2)

A tak wygląda to w wersji dokumentu Word po wysłaniu do chmury:

102914_2112_Notowaniena13 (2)

Jak widać, w Wordzie mamy tekst instrukcji gotowy do edycji literka po literce. Widać kilka literówek zrobionych przez mechanizm OCR. Prawdopodobnie błędów byłoby mniej, gdybym tylko trochę poważniej podszedł do robienia zdjęć opakowania kropli.

Czy ktoś jeszcze nadal uważa, że do notowania najlepszy jest długopis i czysta kartka?

Jeśli udało mi się udowodnić, że smartfon do notowania to jest właśnie to, to może jeszcze uda mi się Państwa zainteresować sposobem łatwego opanowania notatek i szybkiego zawarcia ich je w jednym spójnym dokumencie — notatce cyfrowej.

Smartfonem notuj w szkole, w domu i w biurze!