PoGlony (2)

W ~50 rocznicę naukowej wycieczki po glony i inne żyjątka wodne do pooglądania na lekcjach biologii przy użyciu nowo kupionych dwóch mikroskopów

Straszny tytuł. Zgadzam się. Ale te dwa nowe mikroskopy w szkole naprawdę robiły wrażenie! Byłem gotów zostać po lekcjach, byle tylko poznać je bliżej. Wywarły na mnie wrażenie zdecydowanie większe niż wszelkie „nowe” technologie w późniejszych latach — na przykład około drugiej klasy podstawówki wyposażono moją szkołę w projektor kinowy i oglądaliśmy „O dwóch takich, co ukradli księżyc” w słynnej obsadzie aktorskiej. Potem pojawiły się telewizory i lekcje telewizyjne, a już w liceum — magnetowid i magnetofony w pracowni języka angielskiego.

Wróćmy jednak do cyfrowych notatek.Skąd ten temat? Wkurzam się, jak czytam w portalu ANTYWEB opinie redaktorów i dyskusje pod artykułami o tabletach — a to że nie nadają się do szkoły albo że tornister uczniów dociążony tabletami już całkowicie wykrzywi im kręgosłupy, itp., itd. Docierają do mnie również artykuły o polskich szkołach, w których obowiązuje powszechny zakaz przynoszenia do szkoły telefonów komórkowych.

Sam nie jestem bez winy! Ciągle nie doceniam cyfrowego notowania. W zasadzie dopiero parę dni temu zdałem sobie sprawę, że pierwsze cyfrowe notatki robiłem prawie 20 lat temu, gdzieś około 1995 roku, gdy przekonałem się, że fotografii to ja moim Fotomanem (jeden z pierwszych aparatów cyfrowych firmy Logitech) jednak raczej robić nie będę. Więc jedynym zastosowaniem stało się notowanie rozkładów jazdy, jakichś ogłoszeń na słupach itp.

Częściowo swój błąd naprawiłem, pisząc o cyfrowym notowaniu na telefonie z Windows Phone.

Dzisiaj postaram się wytłumaczyć, dlaczego dotąd nie doceniałem bezpłatnego programu Microsoft do robienia notatek. Mowa oczywiście o OneNote.

Najprostsza odpowiedź — nie miałem okazji użyć go w połączeniu z programem Office Lens. Szczerze mówiąc, traktowałem program OneNote trochę tak, jak był dotąd opisywany, to znaczy jako narzędzie typu kopiuj i wklej zbierające obrazy uzyskiwane ze skanera, zawartości stron internetowych, tekst i grafiki komputerowe. Podobnie jak sprawne sekretarki z różnych wycinków taśmą bezbarwną sklejają nowy dokument i — kładąc go na szybę podręcznego ksero — robią zupełnie nowy dokument. Mimo pełnego szacunku dla tych pań, dokumenty w ten sposób wytworzone nie budzą mojego zaufania. Zresztą metoda kopiuj i wklej nie do końca się sprawdza także przy obróbce komputerowej w Wordzie, Excelu czy PowerPoincie.

Office Lens z OneNote to wygoda

Co zyskujemy dzięki zastosowaniu Office Lens w połączeniu z programem Microsoft OneNote?

Otóż w Office Lens wszystkie nasze notatki cyfrowe (niezależnie od tego, czy robione w trybie dokument, tablica czy zdjęcie) mogą po naszej akceptacji ich jakości trafić na wydzieloną stronę dokumentu OneNote (jeśli trzeba, to nawet z krótkim opisem). Obrazy niezaakceptowane można natychmiast usunąć z zapisu i powtórzyć „notowanie”, a raczej przechwytywanie obrazu. Po zakończeniu prezentacji (wykładu, ćwiczeń, korepetycji, konferencji, spotkania biznesowego, wycieczki czy jeszcze innej okazji do notatek) wystarczy otworzyć dokument OneNote, sprawdzić jakość, być może zmodyfikować stronicowanie notatek czy uzupełnić je zapamiętanymi, a nie uwzględnionymi cyfrowo przemyśleniami. I to wszystko — notatki gotowe!

Bez OneNote to dodatkowa praca

Jeśli posługiwaliśmy się aparatem fotograficznym — bez Office Lens i OneNote — po zakończeniu wykładu dysponujemy pewnie jakimś folderem kilkudziesięciu, a może więcej plików. Posortowanie po nazwie czy po czasie wykonania zapewnia nam chronologię notowania, ale nic więcej. Żeby mieć zwarty dokument, musimy przejrzeć zdjęcie po zdjęciu, sprawdzić ich jakość, wyrzucić powtarzające się ujęcia. Jeśli chcielibyśmy uzupełnić nasze notatki o dodatkowe uwagi, to i tak musielibyśmy teraz pracowicie osadzać zdjęcie po zdjęciu w jakimś dokumencie Worda czy PowerPointa. To wymaga dodatkowej uwagi i czasu — czasu, który możemy zaoszczędzić, mając telefon z Windows Phone, Office Lens i OneNote. Dodatkowa niedogodność takiego podejścia, to znacznie większa objętość takich notatek. W przypadku notowania Lumią 920 Notatka bez zastosowania Office Lens jest ponad dziesięciokrotnie większa od odpowiednika z Office Lens.

Na poszczególnych etapach pracy potrzebne są różne urządzenia z Office 365

Cyfrowe notowanie przekonało mnie też ostatecznie do potrzeby stosowania różnych urządzeń z Office 365. Smartfon nie ma sobie równych w bezpośrednim notowaniu w sensie zbierania materiału na żywo, w trakcie opisywanego wydarzenia. Tablet z kolei jest najwygodniejszy, gdy chcemy „w terenie” opatrzyć dodatkowymi komentarzami nasze wykonane smartfonem notatki. Z kolei komputer stacjonarny czy notebook będzie niezastąpiony do przetworzenia notatek i zdobytej dzięki nim wiedzy we własne opracowania. Do prezentacji opracowań i raportów niewątpliwie najlepszym urządzeniem będzie komputer „All in One” (być może jeszcze z dodatkowym projektorem) albo stacja robocza — studio prezentacyjne. To już wystarczające powody, by zacząć uważać, że oferta Office 365 w rocznej subskrypcji na 5 urządzeń to jednak najbardziej ekonomiczna oferta dla osób poważnie traktujących swoją naukę czy też pracę. Pomijam kwestie, czy każdy z nas musi być właścicielem wszystkich wymienionych wyżej urządzeń z Office 365.

W drodze, w szkole, w domu, w biurze działa dzięki chmurze 

Żeby nie być gołosłownym, udostępniam część mojej przestrzeni w chmurze OneDrive, zawierającą dokumenty po obróbce na smartfonie i tablecie.

Jest tam również cyfrowa notatka powstała przez wrzucenie do OneNote wszystkich zdjęć z wykładu o Office 365. Pozostałe pliki to moje notatki z aktualnych wycieczek do lasu. Nie są to zapewne notatki wzorowe , ale powinny wystarczyć do zademonstrowania (na przykład nauczycielom), jak zwykły telefon z bezpłatnym oprogramowaniem może zmienić podejście do notowania, i — co najważniejsze — efekt tego notowania.